Młodzieńczy żywioł
Jadą metrem w stronę centrum, pewnego razu można spojrzeć na stację, która nosi nazwę Dworzec Gdański i powiedzieć: „A gdyby tak wyruszyć do Gdańska”? I cóż nam stanie na przeszkodzie. Jesteśmy młodzi, mamy akurat pieniądze i czas, więc czemu by nie? Szybkie pakowanie się, sprawdzenie, o której pociąg i w drogę. Liczy się wolność, czas i grono znajomych, którzy podchwyca tak ekscentryczny i szalony pomysł. I jesteśmy, możemy wykąpać się w morzu, zjeść gofra z bitą śmietaną i czekoladą, zostać, a jeśli nie mamy tyle czasu, wrócić wieczorem do domu. Liczy się jednak to, że zrobiliśmy coś co chociaż na chwilę pozwoliło nam zapomnieć o szarej codzienności, wyrwać się z szablonu i pokazać sobie, że stać nas jeszcze na spontaniczność, która sprawi nam ogromną przyjemność, a nie stanie na drodze naszego szczęścia.